Aktualności
NAPRAWDĘ WARTO PRZECZYTAĆ – LIST OTWARTY DO KS. KANONIKA PŁK JÓZEFA KUBICKIEGO
10.09.2015
Osobiste wspomnienie Pana Kazimierza o Księdzu Kanoniku Pułkowniku Józefie Kubickim - Proboszczu „Agnieszkowa” w latach 1980 - 1988

Pochylam się nad Twymi doczesnymi szczątkami tu w „Agnieszkowie” lecz wiem, że patrzysz na nas z Góry z Nieba.
    Czcigodny, wielebny śp. Księże Józefie pozwól, że przywołam i dopowiem tu i teraz w kilku zdaniach te myśli, o których zaczęliśmy rozmawiać w święto Matki Boskiej Częstochowskiej 26. 08. 2015 roku, kiedy spotkałem się z Tobą w szpitalu wojskowym w Krakowie.
    Nie zdążyliśmy dokończyć tych rozmów w ten niewiadomy dla mnie ostatni popołudniowy niedzielny dzień 30. 08. 2015 roku. Ufam Miłosierdziu Bożemu, że dusza Twoja nie cierpi, że przechodzisz do Domu Ojca nie przez Twe liczne zasługi kapłańskie, lecz za sprawą wstawiennictwa Matki Boskiej Częstochowskiej, Hetmanki naszego narodu i Wojska Polskiego. Wiem, że teraz nie jesteś już zmęczony, masz czas, cierpliwość, nie cierpisz. Więc pozwól, że przywołam i dopowiem te myśli, których nie zdążyliśmy wypowiedzieć wtedy.
1/ Poznałeś i przywitałeś mnie serdecznie siedząc na swym szpitalnym łóżku.
2/ Zagaiłem, że znalazłem się u Ciebie za sprawą Matki Boskiej Częstochowskiej i ks. por. Łukasza Hubacza, który sprawował w tym dniu Eucharystię w kaplicy szpitalnej a ja jako pacjent w niej uczestniczyłem.
3/ Zostałem zapytany po Mszy św. przez ks. kapelana Łukasza „czy zechciałby Pan odwiedzić ze mną  ks. kanonika Józefa i pomodlić się ze mną za Niego -  bo jest na leczeniu w poważnym stanie (?)”  Odpowiedziałem tak. Poszliśmy do sali.
4/ Ks. kapelan Łukasz chwilę porozmawiał z Tobą i odmówiliśmy modlitwy, Ty Z Jego rąk przyjąłeś Najświętszy Sakrament. Przy Tobie czuwał Twój siostrzeniec Krzysztof.
5/ Po odejściu ks. kapelana Łukasza powspominaliśmy dawne czasy. Przywołałeś pamięć mojej mamy Zdzisławy ppor. WP, uczestnika Powstania Warszawskiego i wielu innych, remont plebani i kościoła.
6/ Podziękowałem Ci jeszcze raz za chrzest, którego udzieliłeś moje córce Teresie na przełomie X/XI 1985 roku oraz ochrzciłeś Marcina - mojego chrzestnego syna, dziecka pochodzącego z rodziny „milicyjnej”. W tym czasie, żaden inny kapłan nie podjął się udzielania tego sakramentu temu dziecku. Ty powiedziałeś weźmiemy to na swoje sumienia. Jestem Ci za to wdzięczny.
7/ Zmęczony kroplówką i gośćmi zasnąłeś.
8/ Przyszedłem do Ciebie po południu ok. godz. 17 tego dnia, pogawędziliśmy dłużej.
9/ Pamiętasz rozmawialiśmy o samotności, o samotności kapłana w cierpieniu. Nie wstydziłeś się o tym mówić. Ja zastanawiałem się jak Ciebie kapłana pocieszyć? Powiedziałem księże kanoniku Józefie odprawmy rekolekcje i przytoczyłem scenę Pana Jezusa w Ogrójcu, który trwał na modlitwie sam. Mówię, Ty księże Józefie jesteś sam w cierpieniu, każdy chory, cierpiący jest sam na sam z chorobą i jej wyrokiem, często opuszczony przez bliźnich jak  Chrystus przez apostołów. 
10/ „Nie wiadomo komu z brzegu” powiedziałem, przespacerujmy się po pokoju. W stałeś i trochę pochodziliśmy. W cierpieniu jak Chrystus na Golgotę. Jestem zmęczony, chcę odpocząć. Położyłeś się do łóżka i zasnąłeś. Ja poszedłem do siebie na salę.
11/ W czwartek odwiedziły Cię szwagierka Jadwiga Bis i kuzynka moja Jolanta Żylska – niewiasty współczujące cierpiącemu kapłanowi. Kapłanowi, którego znały od lat z „Agnieszkowa”, potem odwiedziły mnie po zabiegu. Bóg im zapłać za wsparcie.
12/ W piątek 28. 08. 2015 roku po wypisie wstąpiłem do Ciebie ze szwagierką Jadwigą aby się pożegnać i powiedzieć do zobaczenia, że przyjdę w niedzielę. Dziękuję Ci, że pozwoliłeś choć obolałe od zastrzyków uścisnąć mi Twe kapłańskie ręce. Na twej twarzy widniał spokój mimo cierpienia i pogodne oczy. Powiedziałeś, że jesteś zmęczony. Pożegnaliśmy się.
13/ Trzeci raz nasze spotkanie było w niedzielę. Jadąc do Ciebie zabrałem radio abyś mógł wysłuchać mszy św., posłuchać wiadomości. Nie na długo Ci służyło. Kiedy przyszedłem był u Ciebie wierny siostrzeniec Krzysztof. Przyszła też Pani imienia nie pamiętam z rodziny. Jadąc do szpitala na afiszu przeczytałem hasło „uczmy się umierać”, pomyślałem, że ta myśl dotyczy każdego  Ciebie i mnie – moja wersja brzmi: uczmy się umierać dla ludzi a rodzić dla Boga, dla Nieba. Tą myślą trochę niezdarnie podzieliłem się z Tobą. Przepraszam, trudno. Miałeś aparat tlenowy i kroplówkę. Przypędził do Ciebie ks. Jerzy -  kapelan kaplicy szpitalnej jakby Twój następca. Ty długie lata posługiwałeś jako kapłan w tym szpitalu pocieszając chorych, udzielając sakramentów świętych, pomagałeś przekroczyć umierającym próg śmierci i przejść do Domu Ojca. W swym żołnierskim kapłańskim życiu doświadczyłeś wyroków śmierci jako kapelan więzienia przy ul. Montelupich w Krakowie, w których uczestniczyłeś. To było Twoje kapłaństwo, Bogu potrzebne.
14/ Przy pierwszym spotkaniu opowiedziałem Ci, że dziwnym zbiegiem sytuacji dostałem przez pośrednika buty od Ciebie. Ucieszyłeś się i powiedziałeś, że to „porządne buty ale spuchły mi nogi i nie będą mi potrzebne”. Dziękuję, że trafiły do mnie.
15/ Księże kanoniku płk Józefie Kubicki byłem u Ciebie w środę 03. 09. 2015 r. ale Cię już nie zastałem. Dowiedziałem się od Pani pielęgniarki, że odszedłeś do Pana
o 4. 30 nad ranem, że kiedy byłeś kapelanem ona przyjęła się do pracy w szpitalu. Ciepło o tobie mówiła.
16/ Twoje rekolekcje życiowe dobiegły końca tu na ziemi, natomiast moje trwają nadal. Nadal daje mi Pan czas na wzrastanie w wierze, nadziei i miłości do Boga i do ludzi. Czas na poprawę swego życia.
17/ Twoje doczesne szczątki spoczął tu w twoim ukochanym  „Agnieszkowie” w krakowskiej parafii wojskowej w kościele garnizonowym pod wezwaniem św. Agnieszki przy ulicy Dietla ….. Spoglądaj z „Domu Ojca” i wspieraj pracujących tu kapłanów.
18/ Księże kanoniku Józefie bądź dla mnie wsparciem w moich rekolekcjach, bym się dobrze przygotował na spotkanie z Panem kiedy przyjdzie powołanie. Spoczywaj w Pokoju Chrystusowym w „Agnieszkowie”.
      
                                                                                               Sympatyk „Agnieszkowa”        
                                                                                                    Kazimierz Gniewek


Kraków, dnia 09. września 2015 roku
tekst: ks. por. Łukasz Józef Hubacz