Aktualności
HOSANNA FILIO DAVID
29.03.2015
Niedziela Palmowa w Kościele garnizonowym


NIEDZIELA MĘKI PAŃSKIEJ

Męczeński Krzyż – symbolem wierności

W niedzielę Męki Pańskiej, jak w każdej świątyni, oprócz uroczystej procesji i błogosławieństwa palm i palemek,  odczytano Opis Męki Pańskiej. Dzięki  Asyście lektorskiej w osobach chor. Andrzeja Łakomego z Oddziału Żandarmerii Wojskowej i st. szer. Łukasza Kosiary z 6. batalionu logistycznego przeżyliśmy ewangeliczny zapis Męki Pańskiej.

Na tle tego co widzimy  w obrazie Opisu Męki Pańskiej rodzi się pytanie o wierność wielu ludzi. Podejmuje się czasami deklaracje dość pochopnie, najczęściej pod wpływem emocji, a potem, gdy zmienią się warunki, opadną emocje,  to wówczas niejedną „umowę” się rozwiązuje, zapomina o przyrzeczeniu i staje się tym samym w opozycji do wierności. I ten powiew niewierności jest szczególny w naszych czasach. Oczywiście, nie gloryfikujemy dawnych czasów i nie kontrastujemy z naszymi, ale przede wszystkim to, o czym mowa -  dotyczy w jeszcze większym zakresie innych stosunków międzyludzkich, gdzie również powinny zapadać decyzje czasami wręcz nieodwracalne.

Jest odpowiedź na pytanie dlaczego można unikać tego znaku, znaku krzyża, czy to materialnego, a nawet i  kreślonego w powietrzu przeze mnie czy nade mną. Ten znak przypomina również o mojej wierności, a niejednokrotnie w życiu publicznym, zawodowym, osobistym o jej braku. Krzyż denerwuje też bo niejednokrotnie przypomina w dzisiejszych czasach wstydliwą prawdę – przypomina o wierności w wierze moich rodziców, przypomina osobie niewierzącej wspomnienie czasem wstydliwe, że było się wierzącym, przypomina przeszłość, przypomina choćby, że rodzina była wierząca. Dalej, wisząc na ścianie w wielu miejscach przypomina np.: mów prawdę, nie kradnij, szanuj, nie oddzielaj się, wybacz -  kochaj. Krzyż stojący czy wiszący to swoisty kodeks „zasad” etyki, kodeks w którym to znaku przyjęło wielu chrzest – więc denerwuje, bo głupio się pomylić przy moim „kodeksie”, który ma się pod „ręką”.  Stąd też i nieporęcznie kreślić ten znak albo eksponować w wymiarze materialnym.

A więc ten „kodeks” czasem zakurzony a czasem nie chciany i już nie pasujący do wystroju wnętrza - przypomina o wierności do tego stopnia, że i czasem wstyd go zakreślić i przyznać się do chrześcijaństwa. A mimo, że denerwuje, zawstydza, a przede wszystkim wymaga -  to dalej się go produkuje, dalej się odlewa, rzeźbi, spawa, maluje. Krzyż to zobowiązanie, jeśli się go uznaje. Krzyż to „kodeks”.  Krzyż -  więc i uczy, że nie spotkasz  Miłości i miłości bez wierności.

Ks. por. Łukasz J. Hubacz